PROWADŹ WODZU
muzyka: Janusz Grzywacz
słowa: Jan Wołek
W słynnym Klubie Związków Twórczych
Siedli wśród mimicznych skurczy
Poecina ze Szczecina
I artystka - aktywistka
Przy poecie na pół gwizdka
On jej czasem lepkim basem
Chlapnął coś Günterem Grassem
Ona wiotka idiotka
Gasząc "Extramocne" w spodkach
Tak mruczała mu jak kotka:
Ty mnie prowadź, wodzu !
Prowadź, wodzu ! - prowadź !
Ja chcę ewoluować
Chodźbym miała ześwirować
Nienachalnie
Steruj zdalnie
Pobudź intelektualnie
Ty mnie prowadź, wodzu
Powadź, wodzu ! - prowadź !
Gdy już byli po "połówce"
On wytoczył ciężkie hufce
Strzelił Heglem, poszło Kantem
Po Hursselu dał dyszkantem
I przewalił wszystko Dantem
No a Ona, jak to Ona
Nawiedzona narzeczona
W tym przejęciu, kręcąc guzik
Cała wlazła mu do buzi
Popadając w ton papuzi:
Ty mnie prowadź, wodzu !
Prowadź, wodzu ! - prowadź !
Ja chcę ewoluować
Chodź bym miała ześwirować
Nienachalnie
Steruj zdalnie
Pobudź intelektualnie
Ty mnie prowadź, wodzu
Prowadź, wodzu ! - prowadź !
Osiągnęli świtem bladym
Śnieżny szczyt degregolady
Ona wiotka idiotka
Obaliła się na schodkach
A On zjechał jak na wrotkach
Ale cała, jak umiała
Wiernie go adorowała
Idąc rakiem jak langusta
Przemawiała, jak do bóstwa
Choć jej język sztywniał w ustach:
Ty mnie prowadź, wodzu !
Prowadź, wodzu ! prowadź !
Ja chcę ewoluować
Chodź bym miała ześwirować
Nienachalnie steruj zdalnie
Pobudź intelektualnie
Ty mnie prowadź, wodzu
Prowadź, wodzu ! - prowadź !